Alter Ego Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w  Wypadkach i Kolizjach Drogowych

Konto: BPH PBK S.A. XIV O/W-wa 58 1060 0076 0000 4111 0000 1239

ALTER EGO       CELE       BIURA       POMÓŻ       GALERIA       KONTAKT Alter_Ego_-_Stowarzyszenie_Pomocy_Poszkodowanym_w_Wypadkach_i_Kolizjach_Drogowych.htmlCele_Stowarzyszenia_Alter_Ego.htmlBiura_Alter_Ego_w_Polsce.htmlPom%C3%B3%C5%BC_Alter_Ego_-_Organizacja_spo%C5%82eczna.htmlGaleria_zdj%C4%99%C4%87_-_Alter_Ego.htmlSkontaktuj_si%C4%99_z_Alter_Ego.htmlshapeimage_7_link_0shapeimage_7_link_1shapeimage_7_link_2shapeimage_7_link_3shapeimage_7_link_4shapeimage_7_link_5
 
 

Prezes Alter Ego wygrywa dla innych, nie może dla siebie


   Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach, żyje ze świadomością rychłego paraliżu, a może nawet śmierci. Na co dzień pomaga innym w sądach. Sam od ośmiu walczy o rentę, która pozwoliłaby na niezbędną rehabilitację. Właśnie pisze skargę do Strasburga

- Kończę pisać skargę do Trybunału w Strasburgu o naruszenie moich podstawowych praw: do godnego życia i do zakończenia procesu w rozsądnym terminie. Sąd ma świadomość, że brak środków na opiekę medyczną i rehabilitację grozi mi nawet utratą życia - mówi prezes Alter Ego.

Uraz typowy, odszkodowanie rekordowe

Trzeba się cofnąć aż o 21 lat. W 1983 r. Popiel, student IV roku Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Łódzkiej, miał wypadek. - Dyplomata Organizacji Wyzwolenia Palestyny w Al. Jerozolimskich wpadł w tył mojego "malucha" - wspomina Popiel. Uraz był typowy: wstrząśnienie mózgu i ciężkie uszkodzenie kręgosłupa szyjnego. Usunięto mu dwa dyski, wszczepiono wycinki kości z biodra. Na studia nie wrócił. Cztery lata później wygrał w sądzie z TUiR Warta proces o zadośćuczynienie i tzw. rentę wyrównawczą. Ta renta miała pokryć utracone dochody i wystarczyć na tzw. dodatkowe potrzeby, np. koszty rehabilitacji.

- Dostałem chyba najwyższe w PRL zadośćuczynienie - ówczesne 800 tys. zł. Do reformy Balcerowicza w 1989 r. moja renta też była duża. Ale w 1990 r. musiałem podjąć pracę - opowiada Janusz Popiel. Został dyrektorem w banku, a potem doradcą na jedną czwartą etatu w spółce z kapitałem zagranicznym. Zarabiał - wynika z akt - dziesięć razy tyle ile średnia krajowa.

Co rok biegły

Z roku na rok zdrowie szwankowało bardziej. Doszły schorzenia neurologiczne i psychiczne, m.in. depresja. Zaniedbania w rehabilitacji powodowały w opinii biegłych lekarzy coraz większy procent utraty zdrowia. W 1987 r. szacowany na 60 proc., według ostatniej opinii neurochirurga ze Szpitala Bródnowskiego - nawet na 90 proc. Popiel musiał rzucić pracę, żyje tylko z renty Warty - dziś ok. 3500 zł na rękę.

W 1996 r. Popiel wystąpił do sądu z pozwem o odszkodowanie i podwyższenie renty do wysokości zarobków członka zarządu firmy budowlanej (bo tak mógłby do dziś awansować), czyli około 20 tys. zł. Lekarze stający przed sądem w jednym byli zgodni - Popiel nadal wymaga leczenia i rehabilitacji. Podkreślają: "rokowania są złe". Popiel ma trudności z obracaniem głowy, trudności z siedzeniem, puchną mu ręce, traci czucie w nogach, łatwo się denerwuje. A koszty leczenia rosną.

Sprawa ciągnie się ósmy rok. Między rozprawami zdarzały się przerwy przekraczające rok, a nawet półtora roku! Pozew o odszkodowanie sąd odrzucił, ale o wysokość renty walka trwa.

W 1999 r. Popiel założył Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego". Stawał już w ok. 80 sprawach cywilnych i karnych, walczył o odszkodowania dla ofiar. Ostatnio okazał się kilka razy skutecznym mediatorem między sprawcami a ofiarami wypadków.

- To panu pomaga czy przeszkadza we własnej sprawie? - pytamy. - Na pewno mi nie pomaga, bo mam już zbyt dużą wiedzę, jak prawidłowo proces powinien się toczyć. Z przerażeniem obserwuję, że moja sprawa nie jest wyjątkiem. Często poszkodowanych leczą wybitni specjaliści, ale sądy posługują się biegłymi, których poziom nierzadko jest zastraszająco niski - odpowiada.

Inwalidzi niemile widziani

Od 1998 r. Warta dopłaca Popielowi 300 zł do renty "na dodatkowe potrzeby", czyli rehabilitację. Ten kilka razy występował do sądu o tzw. zabezpieczenie powództwa, czyli wypłatę - jeszcze przed ostatecznym werdyktem - środków na leczenie. Ostatnio o 4084 zł miesięcznie. Koszty rehabilitacji wyliczył na 1520 zł miesięcznie, basen - 400 zł, korzystanie z taksówek (lekarze zabraniają mu podróżowania miejską komunikacją) na 1008 zł, wizyty lekarskie miałyby wynieść 200 zł, a lekarstwa 956 zł.

- Nie za dużo? - pytamy. - Tak wynika z cenników i zaleceń lekarzy - mówi Popiel.

Sąd te wnioski odrzucił. Ostatnio napisał, że zabiegi Popiel stosować ma kilka razy w roku, podobnie pływanie, taksówki nie wchodzą w grę, a na lekarstwa i wizyty u lekarzy 300 zł wystarczy. "Rehabilitacja to fundament przewlekłego leczenia" - uważa tymczasem neurochirurg ze Szpitala Bródnowskiego. Jej zakres powinien określić specjalista od rehabilitacji. W aktach jest już np. lista 85 zabiegów w miesiącu zalecanych przez kierownika publicznej przychodni rehabilitacyjnej.

- Sąd to pominął. Jeśli skończę na wózku albo będzie gorzej, to czy ktoś poniesie konsekwencje? Sędzia nie - mówi dramatycznie Popiel. - Ale to nie jest tylko moja sprawa. Mam wrażenie, że aktywni inwalidzi są przez wymiar sprawiedliwości niemile widziani - mówi Popiel.